Belgowie są mistrzami w przyrządzaniu małż, nie jest przesadą stwierdzenie, że mają na ich punkcie fioła. Tak też było w przypadku Sergio Hermana, który jako młody chłopak pracował w restauracji swoich rodziców „Oud Sluis” (tłum. stary zamek) w Zelandii, wyspiarskiej prowincji Holandii. Miłość do jedzenia Sergio miał we krwi od zawsze – jego ojciec, szef kuchni, zaraził go pasją kulinarną i od najwcześniejszych lat wprowadzał syna w meandry sztuki kulinarnej.